Mamy bardzo ważną wiadomość. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie Blizbora – niezwykłego konia wyścigowego, który stracił życie w stajni Poland Park na warszawskim Służewcu. To kolejny krok w sprawie, którą nagłaśniamy od kilku tygodni, i ważny sygnał, że okoliczności śmierci konia zostaną zbadane przez organy ścigania.
Fundację Zwierzęca Polana reprezentują w tej sprawie Prawnicy na rzecz zwierząt. Będziemy uczestniczyć w postępowaniu i dążyć do wyjaśnienia okoliczności śmierci Blizbora oraz ustalenia odpowiedzialności osób, których działania lub zaniechania mogły przyczynić się do tej tragedii.
Zawiadomienia dotyczą zarówno osoby będącej właścicielem Blizbora, jak i okoliczności związanych z funkcjonowaniem stajni, w której przebywał koń.
Mamy nadzieję, że postępowanie doprowadzi do rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Blizborowi nie przywrócimy życia, ale możemy zrobić wszystko, aby jego śmierć nie została zapomniana i aby stała się impulsem do zmian w ochronie innych koni.
Kilka tygodni wcześniej nagłośniliśmy nagrania, które otrzymaliśmy ze Szkolnego Klubu Jeździeckiego Poland Park, działającego na terenie Toru Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie.
Zarejestrowano na nich metody postępowania z końmi, które w naszej ocenie noszą znamiona przemocy wobec zwierząt. Nie chcemy nazywać tego treningiem ani usprawiedliwiać koniecznością dyscyplinowania konia. Zadawanie zwierzęciu bólu, wywoływanie strachu i wymuszanie posłuszeństwa przemocą nie powinno mieć miejsca w żadnym ośrodku jeździeckim.
Tym bardziej niepokojące jest to, że mówimy o szkółce posiadającej certyfikat Polskiego Związku Jeździeckiego.
Szkolny Klub Jeździecki Poland Park informuje na swojej stronie internetowej, że od 2017 roku nieprzerwanie posiada certyfikat Polskiego Związku Jeździeckiego kategorii II.
Certyfikacja ma służyć między innymi weryfikacji kwalifikacji osób prowadzących zajęcia, jakości szkolenia oraz przygotowania koni do pracy pod siodłem.
Na stronie ośrodka można również przeczytać o autorskim programie szkoleniowym, doświadczonej kadrze i odpowiednio przygotowanych koniach, które mają zapewniać dzieciom i dorosłym bezpieczną naukę jazdy.
Jednak nagrania, które do nas trafiły, każą postawić pytanie: co w praktyce oznacza taki certyfikat i w jakim stopniu rzeczywiście chroni konie wykorzystywane do nauki jazdy?
Nie twierdzimy, że wszystkie certyfikowane ośrodki dopuszczają się podobnych praktyk. Zwracamy jednak uwagę na poważny problem: sam certyfikat nie daje rodzicom ani opiekunom pewności, że konie w wybranej szkółce są traktowane właściwie.
A przecież bezpieczeństwo i dobrostan koni powinny być równie ważne jak jakość szkolenia jeźdźców.
Rodzice zapisujący dziecko na naukę jazdy konnej zwracają uwagę na doświadczenie instruktorów, opinie o ośrodku, wyposażenie i bezpieczeństwo zajęć. To zrozumiałe.
Ale ilu rodziców ma możliwość sprawdzenia, jak naprawdę wygląda życie koni po zakończeniu lekcji?
Czy wiedzą, ile godzin dziennie pracuje koń, na którym jeździ ich dziecko? Czy ma zapewniony codzienny swobodny ruch, kontakt z innymi końmi i odpowiednio długi odpoczynek? Czy otrzymuje wystarczającą ilość paszy objętościowej, ma właściwie dopasowany sprzęt i zapewnioną opiekę weterynaryjną?
A przede wszystkim – czy wiedzą, jak wygląda szkolenie tych zwierząt wtedy, gdy nie ma w pobliżu klientów ani rodziców?
W większości przypadków nie mają możliwości samodzielnego zweryfikowania tych warunków. Widzą konia przygotowanego do jazdy, osiodłanego i przyprowadzonego na zajęcia. Nie widzą całej reszty jego życia.
Koń szkółkowy nie jest sprzętem sportowym. Jest żywym, czującym zwierzęciem, którego potrzeby nie kończą się wraz z ostatnią lekcją jazdy.
To człowiek decyduje, ile koń pracuje, jak jest trenowany, gdzie mieszka, kiedy odpoczywa i czy może realizować swoje naturalne potrzeby. Właśnie dlatego odpowiedzialność za jego dobrostan musi być jasno określona, a przestrzeganie zasad powinno podlegać rzeczywistej kontroli.
Sprawa Blizbora i ujawnione przez nas nagrania pokazują, dlaczego od miesięcy zabiegamy o zmiany w przepisach dotyczących ochrony koni.
Nie wystarczą deklaracje, regulaminy szkółek ani zapewnienia, że dobro zwierząt jest najważniejsze. Potrzebujemy przepisów, które jasno określą warunki wykorzystywania koni do pracy pod siodłem, zasady ich treningu, odpoczynku i utrzymania oraz granice dopuszczalnego postępowania ze zwierzęciem.
Chcemy, aby ochrona koni nie zależała wyłącznie od dobrej woli właściciela, instruktora czy zarządzającego ośrodkiem.
Dlatego przygotowaliśmy propozycje zmian w ustawie o ochronie zwierząt oraz przepisów wykonawczych dotyczących koni pracujących pod siodłem.
Naszym celem jest stworzenie jasnych zasad, które pozwolą skuteczniej zapobiegać przemocy, przeciążaniu koni pracą i zaniedbywaniu ich podstawowych potrzeb.
Bo koń może wykonywać pracę, ale nie przestaje przez to odczuwać bólu, zmęczenia ani strachu.
Cieszymy się, że prokuratura zajmie się sprawą Blizbora. Będziemy uczestniczyć w postępowaniu i informować o jego dalszym przebiegu.
Nie chcemy jednak, aby nasza działalność ograniczała się do reagowania na kolejne dramaty. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której skuteczna ochrona koni będzie możliwa, zanim wydarzy się tragedia.
Dlatego potrzebujemy również Waszego wsparcia.
Podpiszcie naszą petycję w sprawie zmiany przepisów dotyczących ochrony koni. Każdy podpis wzmacnia nasz głos w rozmowach z instytucjami odpowiedzialnymi za stanowienie prawa.
Nie pozwólmy, aby śmierć Blizbora była tylko kolejną smutną historią, o której za kilka tygodni nikt nie będzie pamiętał.
Zmieńmy prawo, zanim ucierpią kolejne konie.