W szkółkach jeździeckich, sporcie, rekreacji, hipoterapii, zaprzęgach, wyścigach, pokazach, produkcjach filmowych, rolnictwie czy pracy w lesie.
A mimo to nadal brakuje jasnych zasad, kiedy koń może pracować, w jakich warunkach i gdzie kończy się dopuszczalne użytkowanie, a zaczyna cierpienie.
1.
2.
3.
Chcemy wprowadzić do prawa definicję konia użytkowego.
To każdy koń wykorzystywany przez człowieka do pracy, sportu, rekreacji, terapii, transportu, pokazów, wyścigów, usług lub działalności zarobkowej.
Dzięki temu wszystkie takie konie będą podlegały tym samym minimalnym zasadom ochrony, niezależnie od tego, czy pracują w szkółce, ciągną bryczkę, startują w zawodach czy pracują przy zrywce drewna.
Chcemy, żeby prawo jasno określało, czym jest ból u konia.
Ból nie może być nazywany „dyskomfortem”, „niechęcią do pracy”, „złym charakterem” czy „nieposłuszeństwem”.
Jeśli koń odczuwa ból, próbuje unikać ruchu, broni się, kuleje albo reaguje na bodziec tak, jakby był dla niego zagrożeniem, jego zachowanie powinno być traktowane poważnie.
Prawo powinno chronić konia przed bólem, a nie pozwalać go bagatelizować.
Chcemy wprowadzić obowiązkowe, regularne badania koni użytkowych.
Minimum raz w roku.
Badanie powinno obejmować również ocenę układu ruchu, a w przyjętych przez nas założeniach także obowiązkowe próby zginania.
Dodatkowe badanie powinno być wymagane wtedy, gdy pojawia się kulawizna, ból, uraz, spadek sprawności albo wyraźna zmiana sposobu poruszania się konia.
Koń nie powinien pracować tylko dlatego, że „jeszcze daje radę”.
Chcemy, żeby prawo jednoznacznie zabraniało użytkowania konia, który:
kuleje,
Taki koń powinien zostać wyłączony z użytkowania do czasu diagnozy, leczenia i odzyskania sprawności.
Chcemy określić minimalne zasady pracy konia.
Powinny one obejmować między innymi:
Nie chcemy sytuacji, w której o tym, czy koń jest przeciążony, decyduje wyłącznie właściciel albo instruktor.
Te zasady powinny wynikać z przepisów.
Chcemy, żeby przy ustalaniu dopuszczalnego użytkowania konia obowiązkowo uwzględniać jego masę, budowę, stan zdrowia i kondycję oraz masę jeźdźca i sprzętu.
Nie każdy koń może bezpiecznie nosić każdego jeźdźca.
To samo powinno dotyczyć koni zaprzęgowych — znaczenie ma masa pasażerów, pojazdu i ładunku.
W projekcie wykonawczym chcemy określić jasne limity obciążenia, oparte na wiedzy weterynaryjnej i aktualnych badaniach, zamiast zostawiać tę decyzję wyłącznie uznaniu człowieka.
Chcemy uporządkować także zasady dotyczące osób, które uczą jazdy konnej i odpowiadają za konie wykorzystywane w szkółkach.
Instruktor powinien mieć realne, praktyczne przygotowanie, a nie tylko internetowy certyfikat.
Chcemy, żeby wymagane były m.in.:
Osoba, która odpowiada za bezpieczeństwo konia i jeźdźca, musi umieć ocenić stan zwierzęcia w rzeczywistości, a nie tylko zdać test przed ekranem.
Chcemy stworzyć jasny katalog sprzętu i metod, których nie wolno używać, jeżeli powodują ból, uraz albo wymuszają zachowanie poprzez cierpienie.
Dotyczy to zarówno treningu, jak i pracy, sportu czy rekreacji.
Jeżeli metoda działa dlatego, że koń próbuje uniknąć bólu, prawo powinno jasno określić granicę jej dopuszczalności.
Bo dzisiaj zbyt wiele zależy od tego, na jakiego właściciela, instruktora, trenera czy organizatora trafi koń.
Jeden da mu odpocząć.
Drugi każe pracować mimo kulawizny.
Jeden dobierze jeźdźca do możliwości konia.
Drugi uzna, że skoro koń jeszcze idzie, to znaczy, że może pracować.
Podstawowe zasady ochrony zwierzęcia nie powinny zależeć od czyjegoś uznania.
Powinny wynikać z prawa.
Chcemy, żeby każdy koń pracujący dla człowieka miał zagwarantowane minimum:
brak pracy w bólu, regularne badania, odpoczynek, właściwe obciążenie, bezpieczny sprzęt oraz opiekę osób, które naprawdę wiedzą, jak rozpoznać cierpienie konia.
