Walik był jednym z naszych dwóch fundacyjnych weteranów – razem z Fredem byli z nami najdłużej. A Walik znał bezdomność bardzo dobrze, bo od szczenięcych lat błąkał się po ulicach Rumunii wraz z bratem Tolikiem. Chłopaki trafili do nas i rok temu Tolik wreszcie został adoptowany. A Walik dalej czekał… I czekał… I czekał…
Żadnych zapytań, maili, telefonów. Zupełnie jakby ten pies nie istniał.
Może czasem trzeba poczekać na to jedno, wyjątkowe ludzkie serce. Bo wreszcie Walik został zauważony, doceniony, pokochany… I od teraz może już odetchnąć. Usłyszał to najpiękniejsze słowo w życiu każdego psa: ADOPCIAK!!! 🙂
Powodzenia chłopaku, bądź bardzo szczęśliwy!